poniedziałek, 9 grudnia 2013

Marta

jest taka jedna i jedyna osoba przy której zapominam o wszystkim.
o tym wszystkim co mnie dręczy a zapewniam że to co mnie dręczy zabiło by kogoś słabego w nie więcej niż rok. przy Niej wszystko się zmienia, bo nie jestem kimś kim byłem kiedyś i czuje się jakbym się wywrócił w pochodzie, ogromnym pochodzie niczym karnawał brazylijski, a ja wywróciłem się gdzieś w punkcie kulminacyjnym. cierpię, znikam, umieram, głośny tumult zagłusza moje krzyki, wołania o pomoc. w tym punkcie jest moje życie. za każdym razem gdy widzę Ją czuje jak by mnie ktoś podnosił i brał na bok, mnie sponiewieranego chciał opatrzyć, naprawić, i wysłuchać, na co nie dał mi możliwość biegnący po mnie tłum. chcę żeby tak było już na zawsze, abym kogoś zainteresował, aby ktoś mnie docenił wśród tego tłumu, najbardziej przeciętnego a zarazem najbardziej wyjątkowego, no właśnie, oksymoron. szczęśliwy bo mam Ją, żałośnie bezsilny bo przecież mogę ją kiedyś stracić. overthinking ... to mi nie służy
boli mnie klatka piersiowa, wraca obawa, przypominam sobie o problemach, mam ochotę zginąć,mam ochotę uciec, mam ochotę być zdrowy, mam ochotę normalnie istnieć -
wracam od Marty ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz